Eurodeputowani

Wynos cena srebra sie. – Tatusiu, czy to pies? – Tak, ale – Mamo! Tata kupil mi psa! – Nie! Ja złote notowania wcale A wiec to złota sklep złota jubilerska tak, spryciarzu? No coz, wydalo sie. No co? Mam alergie. No to do zobaczenia. Dziadku, tata kupil mi psa. Nie moge w to uwierzyc! Bede ceny sztabki miala psa! LETNISKO “HAWKEYE” Czesc. – Beda pytac, jak sie wabisz.

– Nie mam imienia. – Musimy cos wymyslic.

złoto palladu – Niech pomysle. Jedna dziewczynka wolala na mnie: “Mamusiu, tylko nie ten!” Co ty cena jubilerska na to? Do złote jubilerska niczego. Masz rudawa cena platyna siersc. Moze Lucy? ladnie. Lucy. Jest tylko jeden problem. – Jestem psem, a nie suka. – cena jubilerska Powaznie? To moze Lucky? Doskonale. Lucky. “Czesc, jestem cena bielik Lucky.” Fajne imie.

Podoba złote kursy uncja platyny mi sie. Tatus! – To moja corka.

Zachowuj sie. złota kursy – Przywiozles pieska! złoto skup Jest cudowny. Jestes uroczy. – Jak sie wabi? – Lucky. – Zna jakies sztuczki? – Zna jedna z termometrem. – Witaj, kochanie.

– Witaj. – Przywiozles jej psa? – Tak. złota notowania Jej i nam. Wszystko w porzadku? Tak. Chodzcie sie rozpakowac. – Chodz, Maya. – ceny lokacyjne Jaki sliczny kroliczek na drzwiach. Bardzo ladny. – Tak! – Jaki milutki domek. Czujesz to swieze powietrze? Co za cudowne miejsce. Wspanialy oboz. Tatusiu, czy złota orzeł moge wrocic do domu fine4673gold złota bielik z uncja gold toba i Luckym? Posluchaj, Maya. Umowmy sie. Jesli zostaniesz na obozie i bedziesz sie dobrze bawic, Lucky bedzie twoj. Trzy tygodnie to bardzo dlugo. Nie moge wrocic do domu? Nie. Nie zostaniesz na obozie – nie bedzie psa. – złoto pallad Dobrze. Zostane. – Nie pozalujesz. Jak dorosniesz, podziekujesz mi za to.

Poznasz tu mnostwo kolezanek. Zobaczysz. Zobaczysz. – Co z toba?. – Wszystko złote trojańska mi miga przed oczami. Nie waz sie zapaskudzic mi auta! Na co sie ceny sklep gapisz? Na linie na drodze. Tak szybko uciekaja. Linia, linia, linia, złote kurs linia Nie patrz na to, co jest blisko. Przestan obserwowac te linie. Dobrze. Drzewo, drzewo, drzewo, drzewo Drzewo, drzewo, drz Jedna chwileczke. Kto by przypuszczal? Rozumial mnie, a na dodatek okazal sie lekarzem. Patrzcie. Nie zostal nawet slad. A tak bardzo mnie bolalo! Nie wiem, co bym bez niego zrobila.

– Ho-ho! – Tak. Co za dzien. Jestes strasznie spiety. Mam dosc. Jestem wykonczony. – I jak? – Pani Dolittle! Tak, ceny lokacyjne dziecinko! – Przepraszam na chwilke.

– Dobrze. Zaraz wracam. – Juz. Uciekaj stad. złoto orzeł – Ale wazniak.

Czy mozesz zostawic nas samych? złota kupno Jasne. Ludziom to cena pallad wolno na nas patrzec, co? Polewanie nas szlauchem tez jest calkiem powszednie.

Chcesz poznac kilka dobrych pozycji? – Szczekales? – Jest mi bardzo dobrze. Gdy tak sie czuje, zaczynam wydawac najrozniejsze dzwieki.

cena dolara – Nigdy ceny jubilerska dotad tego nie robiles. – O! Czesc. – Doktorze. Mamy klopoty. – Chodzcie. Nie! lap kaczki. Ja zajme cena sprzedaż sie koza. Ja? Dobra. Ruszam za tymi kaczkami. Co sie tam dzieje? Przyszedl Mark. Musze jeszcze raz przejrzec ten kontrakt. Trzeba – Chodz juz! złota notowaniaceny notowania Zostaw. Lucky chce wyjsc. Wyprowadze go, a potem pogadam z Markiem. swietnie. Do rana. Ja bede ta przy garach. Do jutra. Czesc, Mark! Jak leci? Chcecie uncja notowania zniszczyc mi zycie? Stoj! Ani kroku dalej. – Co robisz na korytarzu? – Ide do lazienki. A co ty robisz? Pilnuje porzadku. Jestem waszym ojcem. Musze czuwac nad waszym snem. Wlasnie patroluje korytarz.

Zostan tam. Nie ruszaj sie. Wiesz, dlaczego nie mozesz złote sprzedaż spac? Pijesz wieczorem zbyt wiele plynow.

cena lokacyjne Jestes juz duza i powinnas wytrzymac do uncja kupno rana. Wracaj do lozka. Alez tato! Musze do lazienki! W tej cena PLN chwili jest tam Lucky. W lazience?! Sprawdze, czy opuscil deske i bedziesz mogla wejsc. Zaczekaj. – Nie umiesz pukac? – Badzcie cicho. Prosze bardzo.

Wszystko gotowe złoto kursy – tak jak lubisz. Deska jest suchutka. Wszystko jest cacy. – Tato, nie potrzebuje nadzoru. – No i dobrze. – Odwiazcie mnie. – Chodz tu. Zdejmij złoto pallad mi to Spokojnie. – Dobranoc, tato. – Dobranoc, kochanie. złoto jubilerska Aha. uncja inwestycyjne Chodz złote dolar juz. Widzisz, co narobilas? Co znowu? Co takiego narobilam? – Mee, mee! To my, owieczki. złote jubilerska – O, złote sztabki nie! – Tylko nie te klony. – złoto platyna złote trojańska Dokad idziecie? – Z drogi. – Przepraszam uncja inwestycyjne za spoznienie. złota sprzedaż – Dobry wieczor, doktorze. – Nie, nie, uncja srebra nie. Zabieraj stad swoj tlusty zad. Ja nie – Jezu! Ale zoo. – Na pewno nie koszerne towarzystwo. – Rozgosccie sie – Gdzie te sliczne ptaszki? Ladujemy! Zrobic miejsce. Calkiem przyjemny chlew. – uncja kurs Co sie tu dzieje? – To ten facet. No wiesz Wiesci szybko sie rozchodza. Wyglada na to, ze potrzebuja lekarza. Bardzo nas boli. No dobra. Zaczynam przyjmowac. – Tylko mi tu nie balaganic. – To prawdziwy dom milosierdzia. Zachodnie i wschodnie wybrzeze laczmy sie! Czy jest tu ktos z Brooklynu? To powinno pomoc na zapalenie. Tylko kto bedzie cie smarowal? Czy Brad Pitt chce miec koze? Nie ma sie czego wstydzic. To sie moze zdarzyc kazdemu. – Za bardzo sie stresujesz. – To nie stres. Nie jestem dla niego atrakcyjna, bo jestem tylko golebica. uncja dolar – Ale – A on nie chce cena trojańska byc golebiem. – To nieprawda. – Zapytaj go, co robi po calych dniach. – Co – Po prostu siedze sobie na drzewie. Nie znizy sie do tego, uncja orzeł zeby ze wszystkimi zjadac w parku okruszki. – Przepraszam. – A jak sie wpatruje cena srebro w te gile – złoto USD Niedobrze sie robi. – Tak sie sklada, ze lubie pomaranczowe piorka. Nie jestes ani gilem, ani sokolem, tylko golebiem. A ja jestem golebica. Przepraszam. Ona calymi dniami wysiaduje w gniezdzie i z nudow zaczyna wydziwiac. Czy moge o cos spytac? Czy z profilu nie wygladam troche jak sojka? Zaburzenia rownowagi moga byc spowodowane infekcja ucha. – Albo tym. – Pijam wylacznie towarzysko. Wstan. Stan prosto. złoto pallad – Dotknij nosa i unies lewa noge. – Nos. Noga. Nie wiem. Moze juz byc za pozno. – Przejdz po złoto srebro tej linii. – O rany. O-la-la! To alkohol. Powinienes przestac pic. – Popadasz w alkoholizm. – Powaznie? – Nikt nie złote platyny lubi pijanej malpki. – Wybacz. Cierpisz złote pallad na natrectwo ruchowe. Rzucaj! Gdy tylko bedziesz mial ochote na pilke, pomysl o czyms innym. – Rzuc te pilke. – Potrafisz sie odprezyc? Ty jestes czlowiekiem i rzucasz pilke.


Zlobki

Ufalas mi? Oczywiscie. I jeszcze tego samego wieczoru, mialem juz umowiona randke. Samotni Rodzice Samotni Razem, Samotni Rodzice . Jeden za wszystkich i wszyscy za jednego. Problem byl tylko w tym, ze nie mialem wyimaginowanego 2letniego syna Randka mial byc piknik w pobliskim parku, gdzie wszyscy przyprowadzaja swoje dzieci. Niestety Neda nie moglo byc z nami. Jego mama wpadla w ostatniej chwili i zabrala go do siebie.

O jaka szkoda przykro mi. Tak. Daj, wezme To mala Megan. Aha, witaj Megan. Kolezanka ze SPATu nie czuje sie teraz zbyt dobrze wiec powiedzialam jej, ze mozemy wziac jej dzieciaka z nami. Dobra? Tak tak, nie ma sprawy. Idziemy trenerze Nienawidzilem tego wszystkiego, to znaczy przyjaciolka mamy Susie byla w porzadku. Ale teraz byl jeszcze ten typ Wally, ktory chcial ja przeleciec. Markus, Will. Will, Markus. Czolem maly. Dobra wsiadajcie O, popatrz jaki zrobil balagan na siedzeniu.

Jaka szkoda, ze nie mogl przyjsc.

Wiec, czym sie zajmujesz Will? Ja? Coz Bylo juz za duzo klamstw w tym wszystkim. Wiec postanowilem powiedziec prawde.

nic. A przedtem? Masz na mysli okres czasu przed ktorym nic nie robilem? Tak. Coz tez nic nie robilem. To znaczy, ze nigdy nie pracowales. No coz robilem cos kilka razy ale nie. Szalone, no nie? To Tak wspaniale. Moj Boze musialem jej powiedziec. Mam to wszystko dlatego, ze moj tato napisal piosenke w 1958, i stala sie tak bardzo popularna piosenka ze ustawila nas na cale zycie.

Znacie Michaela Jacksona? On zarabia milion funtow na minute. To 60 milionow funtow na godzine. Coz ja nie zarabiam milionow na minute nic z tych rzeczy niestety. A ile? Zaczynalem sie zastanawiac czy utkwilismy z tym dziwnym dzieciakiem na caly dzien.

Wiec co to za piosenka? Jezeli mozesz za nia zyc, musialam kiedys o niej slyszec. To Santas Supuersleigh. O Boze tylko tego nie spiewajcie. To jedna z moich ulubionych O to chyba jestescie pierwsi. Przepraszam.

Nie rozumiem, jak takie cos robi pieniadze. Kolednicy musza placic 10? Powinni, powinnismy troche uszczuplic tych malych lobuzow. Wiec, jak czesto zajmujesz sie Markusem? Raz na jakis czas jego mama jest czasem nie w sosie.

Nie nazwalbym tego nie w sosie, ona po prostu zwariowala. Ona nie zwariowala Markus, ona po prostu potrzebuje czasu. Spojrz, chcemy miec wspanialy piknik, zebys mogl wrocic do domu wypoczety i gotow do dzialania. O moj Boze, co to jest u diabla? Domowej roboty chleb mojej mamy. Wyglada na calkiem smaczny. Wcale, ze nie. Jest zdrowy. Tesknisz za nim, nieprawdaz? Za kim? A Ned Tak bardzo Wiesz jaka to jest milosc. Chyba zabilem przed chwila kaczke. Chcialem ja tylko nakarmic. A co to tam plywa kolo tej kaczki? To ten chleb twojej mamy? Naprawde Markus nie musiales wyrzucac calego bochenka, to nawet mnie by zabilo. Hej, to ty rzucales tym wielki bochenkiem w kaczki? Tak, to on ale juz przestal nie chcial ich zatruc albo co. Wiec to on zabil ta kaczke? Nie, nie chyba sie zle zrozumielismy.

Rzucal zeby zatopic zwloki poniewaz sprawialy, ze mala Megan czula sie zrozpaczona. Markus nigdy nie zabilby kaczki. Nieprawdaz Markus? Nie, w zyciu, kocham kaczki. Kaczki to moje ulubione zwierzeta. Zaraz po delfinach.

Moga zabijac rekiny, ich dziobami. Bede musial ja wylowic. Mam nadzieje, ze to nie jest, zadna epidemia. Odwalilismy niezla robote, no nie? Markus Dzien zdechlej kaczki, byl dniem w ktorym to wszystko sie zaczelo Ten gosc Will po prostu wlazl za nami. I wcale mu nie zabronilem. Potem zdalem sobie sprawe, ze nie bylo wtedy niczego, czego moglem sie obawiac ale wtedy nie wiedzialem, ze powinienem sie czegos obawiac. Ale wtedy wlozylem klucz do zamka otworzylem drzwi i zaczal sie nowy etap mojego zycia. BANG! Jezu Chryste. Will wezwij karetke. Markus gdzie macie telefon? To bylo straszne okropne . Ale szybka jazda za karetka byla fantastyczna. Jest przytomna. Juz nic jej nie bedzie. Pytala o ciebie Markus. To milo z jej strony Wiesz, ze to nie ma nic z toba wspolnego? To nie przez ciebie probowala Nie przez ciebie znalazla sie tutaj. No nie Will? Tak masz racje. Przyniose ci troche wody. Ja moge to zrobic. Ok. Nie ma sprawy. Twojej mamie nic nie bedzie.

Tak wiem, ale to nie o to chodzi, no nie? Dobra obawiasz sie, ze moze sprobowac jeszcze raz? Zamknij sie! Dobra, Will? Trzymaj maly kubeczek.

Panstwo sa od Fiony Brew er? Tak ja jestem jej przyjaciolka Susie, a to jest Markus i Will. Czuje sie juz dobrze, ale musimy ja zatrzymac na noc. Wiec bedziecie musieli wypelnic formularz czy chlopiec moglby z wami zostac przez noc? Dobrze Wiec moje czy twoje lozko? Przepraszam To ja juz bede do siebie wracal. Wezme to. Dobra Podsumowujac to byl calkiem interesujacy dzien. Ale nie chcialem tego robic co wieczor.

Do zobaczenia Widzicie, zycie jest jak program telewizyjny.


Papier

Co to jest? Nie wiem. Wyglada, jak wieprzowina. Zostawcie cos dla nas, obzartuchy! Prosze pani, gdzie jest najblizszy telefon? 50 mil w linii prostej.

A co najblizszym siedliskiem ludzi? Ma pan na mysli miasto? No coz Fort WiIIiam, ale to co najmniej 4 godziny w kierunku, z ktorego przyjechalismy. Myslisz, ze ranni dadza rade? Musimy sprobowac. Sierzant bedzie mial powazne klopoty, jesli tego nie zrobimy. Wydaje mi sie, ze znasz te drogi? Zabierzesz nas? Teraz? Chyba, ze twoi przyjaciele wyszli tylko na spacer. To miejsce jest podejrzane. Dobrze. Im wczesniej, tym lepiej. Ruszamy. Spoon, chodz ze mna. Reszta ma czekac, az przyprowadzimy samochod. Joe, pomoz sierzantowi. Terry, pilnuj go. Odbezpieczcie bron.

Nie strzelaj. Nie gap sie tak. Nic na to nie poradze. Ruszaj! Cooper, co ty robisz? Cooper, no to po naszym planie.

To byl moj samochod! Pomoz nam tutaj! O, moj Boze! Odpierdolcie sie! Pieprze to! Cofnac sie! Jasna cholera! No, dalej, synu! Co do diabla sie dzieje? Terry, idz na prawa strone. Kryj okno! Na rany Chrystusa, Terry, pospiesz sie! Zajebiscie, po prostu zajebiscie. Ty niekompetentny kretynie! Cos ci sie, kurwa, nie podoba? Gdzie jest lazienka? Na gorze, na koncu korytarza. Musimy pogadac, Ryan. Nigdzie sie nie wybieram. Joe, Spoon, wyglada na to, ze tu zostajemy. Wiecie, co robic. Oczysccie teren, zeby bylo czyste pole ostrzalu. Ale dajcie im cos na zachete. Rozumiecie? Juz sie robi.

Terry, wszystko w porzadku? Mam naprawde ochote na kebab. Biore to za tak. Musimy oszczedzac amunicje. Nastawcie na ogien tyle garnkow z woda, ile mozecie, dobrze? Terry Ty sie tym zajmij, wlacz czajnik. Terry pomoz mi z tym. Z drugiej strony. Idioto. Przybyliscie tu z ich powodu, prawda? Nie mam pojecia, czym oni sa.

I nawet mnie to teraz nie obchodzi.

To co w takim razie tu robicie? To mialy byc zwyczajne cwiczenia. Wiec to nie jest akcja ratunkowa? Nie wydaje mi sie. Tylne drzwi zabezpieczone. Co jest grane, Spoon? Caly czas sa w okolicy, ale trzymaja sie z daleka, przy samej linii drzew. Moze wystarczy im, jak na jedna noc. Nie wydaje mi sie.

Oni sa bystrzy. Widziales, co moga zrobic. Mysle, ze oni robia dokladnie to, co my bysmy robili na ich miejscu. Pracuja jak zespol. Szukaja naszych slabych punktow. Nie zamierzam sie nad tym zastanawiac. To wrogowie. To wszystko.

To nie sa zwyczajni wrogowie. Wiesz, co mi to przypomina? Obrone Rourka. 100 ludzi desperacko broniacych sie, przeciwko 10 000 wojownikow zuluskich. Wrog przewyzszal ich liczebnie, byli otoczeni, mieli smierc wypisana na twarzach, nie wahali sie ani chwili. Mieli jaja ze stali.

Tobie to sie podoba, co? To calkiem popieprzone. Tylko tyle mozna o tym powiedziec. Wiec z czym mamy do czynienia? Z wilkami? Nie calkiem wilkami.

Nie calkiem ludzmi, ale z czyms pomiedzy. Wilkolaki? zartujesz chyba? Moze i jestem szalony, ale nie glupi. W porzadku. Zostan tutaj i pij sobie herbatke.

Myslalem, ze jestescie tutaj przez nich, ale wyglada na to, ze sie mylilam. Po prostu nie badz dupkiem. Podoba mi sie twoja nowa dziewczyna, Coop. Jak sie czujesz? Odrobinke przygaszony. Poza tym fakt, ze rozne czesci mojego ciala chca zmienic polozenie mi nie pomaga. Jest goraca. Zdrowko. Glowy do gory! Strzelajcie krotkimi seriami! Masz jakies imie, zolnierzu? Cooper. Bede potrzebowal pani pomocy. Mam na imie Megan. I wiem, jak ich zabic. Cholera, sierzancie, krwawisz, jak zarzynane prosie. Potrzebuje troche superglue i troche whisky, ok? Zobacze, co da sie zrobic. No, dalej. Nie, nie nie.

Przepraszam za tego dupka. Jestem w zlym nastroju. Nie ma sprawy. To najmniejsze z moich zmartwien. Mozesz podac mi moja bron? Dziekuje. No dalej, Coop.


Neurolodzy

Idz. Pajac. Trudno znalezc dzis sumiennego pracownika. O, przepraszam, sila nawyku. Oto panskie pioro. Zatem milej zabawy. Mam cos do zalatwienia. Prosze zalatwic, co trzeba. Masz prawdziwa klase. Gundars. Bylo dobrze, nim sie pojawiles. Wiem, wiem. Dobra, wychodzi. Zrob jakies zamieszanie. Zamieszanie? Jak to? Co mam robic? Urzadz scene czy cos. latwo ci pojdzie.

Urzadzic scene? Najgorszy lobuz na planecie! Gdzie Cedric Mills? Hej! Cedric, gdzie jestes? Zrobmy pokaz. Gdzie Cedric Mills? Zbierzcie sie wokol mnie! Koniec z tym. swietnie, ale jazda z ringu. Ja i Cedric. Cedric Mills, gdzie jestes? Hej, Cedric! Jestes tu? Widzialem cie! Jest nasza zguba! Co tam robisz? Saczysz sterydowy koktajl? Nie biore sterydow. Wez cos, zanim wejdziesz na moj ring. Zwiastun walki. Nie boj sie. Nie skrzywdze cie. Cedric Mills, we wlasnej osobie! Dzielny gosc. Plywa z rekinem. I jak, gotow? Najpierw zobacze samolot. Tylko najwyzej licytujacy maja ten przywilej. Naprawde jest niewidzialny? Dlugo pan jest w Budapeszcie? Trzy dni. Trzy dni. Przejechal pan kolo niego co najmniej 6 razy. Prosze wprowadzic swoja oferte do komputera. Zwykle przewiduje wynik, ale zrobmy wyjatek. Cedric to zrobi. W ktorej rundzie cie znokautuje? Dosyc zartow. Bo co? Pokaze ci! Nie jest slodki? Pokaze ci! Lubie go. Zwiastun. Same dlonie. Pokaz, jaki jestes szybki. Chcecie to zobaczyc, co? Bojke na dlonie? Rece do gory. I co, na tyle cie stac? Spiore ci tylek. W prawa szczeke lewa reka. Bron sie. Jestem szybki. Gotow? Prosze. Mowilem, ze oberwiesz. Czemus nie blokowal? Co jest, o co chodzi? Masz dac przedsmak walki. Chcesz mnie stluc. Skopac ci tylek przed wszystkimi? Prosze! Zwiastun. Robinson i Mills. Miedzyatlantyckie mistrzostwa jutro wieczorem w Budapeszcie.

Gotowe. swietnie. zycze wiec powodzenia. Dziekuje. Napijemy sie szampana? Mamy wspaniala fontanne. Tak.

Niewykrywalny system nuklearny moze przeksztalcic panskie panstewko w supermocarstwo. A co ty tu tak wisisz pod sufitem? Co robisz? Masz byc na zewnatrz. Przyda ci sie pomoc. Nie wchodz tu. Nie rozkazuj Kelly Robinsonowi. 57 i 0. Nie tym tonem do mnie. Co jest? Wlaczyles alarm. Tak, wlaczyles. Nie wlaczylem. Nic nie slychac. Widzisz to? W morde. Wlasnie. Chodz tu. Dorwa nas, bo nie powiedziales o alarmie.

Twoja wina. Wloz to. Co to? Maska. Wloz. To skarpeta. To maska. Szpiegowska maska. Wyglada jak skarpeta. To jest skarpeta! Co robisz? Zakladam to. Pozwol mi. Nie laskocz. Mozesz podejsc? Mow, co jest grane. Trace kontrole.

Denerwujesz mnie i laskoczesz. Nie podejrzewalem, ze bedzie az tak ciezko. Nim zlozy pan oferte, panie Abi, przypominam, ze niewykrywalny system nuklearny Czemu sie krecimy? Nie oddychaj.

Nie moge tak. Trzeszczy. Niedobrze mi. Nie lubie wysokosci. I zaraz zwymiotuje. Co za tandetny sprzet dali ci na te misje? To kotwica. Trzeba bylo sprawdzic. Ciebie tu nie mialo byc. To dobre. Sprawdzimy fundusze i rano powiadomimy zwyciezce aukcji. Skosztuje pan miejscowego specjalu? Prosze pana? Wlaczyl sie cichy alarm.

Musze przez chwile zostac sam. A oferta? Bez obaw. Bedzie pan mial swoja szanse. Zamknij drzwi. Na dach. Teraz przez otwor. Nie chce spasc. Przelaz. Zamknac to skrzydlo. Mam zadatki na medium i czuje, ze cos sie zdarzy.

Po co wszedles? Nie jestem az taki dobry.

Sa na kopule. Jestes podwojnym agentem. Pracujesz przeciwko mnie. Brac ich. Cholera! Wolalem test! Musimy skoczyc! Co? Odbilo ci? Nie. Lepszy pomysl? Nie, ale ty lepiej cos wymysl. Dobra, nowy plan. Czekaj tu. Co? Nie porzucaj mnie. A co to? Co? O Boze! Nie bylo tak zle. Nie mowilem? Masz czucie w nogach? Daj spokoj. Do dziela. Co teraz? Raz: miej wyscie awaryjne. Idz, idz. Hej! Wy tam! Bieg, bieg. Teraz biegniemy. To wyjscie awaryjne? Droga do wyjscia. Przechodz. Szybko! Mozesz sie ruszac? Uwaga. Zrzuc te szmate! To wciaz droga do wyjscia czy doszlismy? To wyjscie awaryjne.